Busko Zdrój

W tym roku bardzo długo starałam się o urlop, bo mój szef był nieugięty. Błagałam go o kilka dni wolnego przed prawie dwa miesiące. Chodziłam do niego codziennie i dosłownie padałam przed nim na kolana. Byłam wtedy w stanie zrobić wszystko, żeby tylko pozwolił mi wyjechać. Pewnie zastanawiacie się dlaczego byłam taka uparta i zdeterminowana. Już pędzę z wytłumaczeniem. Otóż kilka miesięcy temu przeglądałam strony z kierunkami wyjazdów na wakacje i trafiłam zupełnym przypadkiem na Busko Zdrój. Był to kurort ze spa, który wyglądał po prostu bajecznie. Od razu wiedziałam, że chcę tam pojechać. Nawet nie tyle, że chcę, ale po prostu muszę. Nie było innej opcji, uparłam się i tyle. Pojadę, koniec, kropka. Dlatego też chodziłam do szefa z prośbami o urlop. Tak długo i tak uparcie suszyłam mu o to głowę, że w końcu zapytał dokąd chcę jechać. Mówię mu: Busko Zdrój! Oczy szefa zamigotały, pojawił się w nich niezdrowy blask, taki, jaki pojawia się w oczach szaleńca. Przestraszyłam się, ale postanowiłam nic nie mówić, tylko poczekać na rozwój wydarzeń. I wtedy mój świat runął. „Busko Zdrój?”, zapytał z dziwnym uśmieszkiem, „Tak, ja też się tam wybieram. Jedźmy razem, a dostaniesz tyle urlopu, ile tylko sobie wymarzysz”. Westchnęłam ciężko. Wiedziałam, że nie mogę podjąć zbyt pochopnej decyzji. Muszę przemyśleć wszystkie za i przeciw, wszystkie wady i zalety takiego rozwiązania. Nie była to prosta sytuacja, a ja nie miałam wiele czasu do namysłu. Szef zadał pytanie teraz i teraz chciał uzyskać odpowiedź. Ręce zaczęły mi się pocić. Nigdy w życiu nie byłam taka niezdecydowana, jak wtedy. Busko Zdrój to moje marzenie, ale co to za urlop, jeśli szef tam będzie? I co na to powie mój mąż? No trudno, pomyślałam. Raz się żyje. Zgodziłam się. Więc przede mną Busko Zdrój i szef. Z jednej strony poczułam ulgę, bo w końcu udało mi się podjąć jakąś decyzję i po części postawiłam na swoim, ale z drugiej strony nie podobało mi się to, że ten staruszek chce mi towarzyszyć. Miałam tylko nadzieję, że nie postanowi wynająć nam wspólnego pokoju, bo tego już nie wytrzymam psychicznie. No cóż, wyjeżdżamy za dwa tygodnie, a ja jeszcze nie powiedziałam o całej sytuacji mężowi. Nie wiem jeszcze jak to zrobię, ale wiem że ten moment w końcu będzie musiał nastać, bo nie chcę go oszukiwać. Uczciwość to podstawa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *