Sanatorium

Tak jak mówiłam poprzednio, wyjeżdżam na urlop z szefem. Postawił mi on ultimatum mówiąc, że albo pojedziemy razem, albo nie pojadę wcale. Długo zastanawiałam się nad odpowiedzią, ale w końcu się zgodziłam. Bardzo mi zależało na tym, żeby pojechać do sanatorium w Busku Zdroju, więc nie miałam wyboru. W każdym razie ostatnio udało mi się powiedzieć mężowi o całej sprawie. Bristol, mój mąż, zaakceptował moją decyzję i na szczęście powiedział, że sanatorium w Busku Zdroju jest tego warte.

On, z kolei, pojechał tam dwa lata temu ze swoją szefową, więc nawet ze względu na to miałam nadzieję, że jednak się zgodzi. No i tak właśnie się stało. Teraz pozostało mi tylko się spakować i witaj, sanatorium w Busku Zdroju! Postanowiłam zająć się tą sprawą od razu. Bristol wyjął z szafy moją starą, wysłużoną walizkę i przyniósł mi ją do garderoby. Zrobiłam sobie listę rzeczy, które chcę wziąć i wzięłam się za pakowanie. Najpierw wrzuciłam na dno walizki dwie pary jasnych jeansów i jedne krótkie spodenki. Nie wiedziałam jaką pogodą przywita nas sanatorium w Busku Zdroju, więc musiałam być gotowa na każdą ewentualność. Kiedy spodnie już były na miejscu, wrzuciłam do walizki dwie spódnice, bo nie byłam też pewna, czy nie będę wolała ubrać się bardziej elegancko. Wiedziałam, że w sanatorium w Busku Zdroju są uroczyste kolacje, więc włożyłam do walizki też jedną, bardzo szykowną sukienkę. Dorzuciłam tam też trochę bielizny i strój kąpielowy, bo z tego, co widziałam na ich stronie, jest tam też basen i sauna. W ostatniej chwili przypomniałam sobie, że może wypadałoby wziąć też piżamę, więc ją również włożyłam do torby. Bristol przyszedł zobaczyć jak mi idzie, ale szybko wyszedł, bo bał się, że mogę poprosić go o pomoc, a tego nie znosił. Teraz musiałam jeszcze spakować moje kosmetyki. Postanowiłam, że najpierw zajmę się tymi do mycia i pielęgnacji skóry, a potem tymi do makijażu. Wzięłam moją dużą, zieloną kosmetyczkę i udałam się do toalety. Wzięłam z niej żel pod prysznic o zapachu gruszki, szampon do włosów i balsam do ciała. Zabrałam też szczoteczkę i pastę do zębów. Najgorsza część pakowania była już za mną. Na koniec spakowałam do mniejszej kosmetyczki moje kosmetyki do makijażu i pędzle. Podkłady, pudry, tusze do rzęs i pomadki – to wszystko wylądowało w mojej walizce i w końcu byłam gotowa do drogi.